niedziela, 22 lutego 2009

>> kotleciki z selera i prażonych nasion dyni




> duży seler
> szklanka płatków owsianych błyskawicznych
> 2 garście nasion dyni
> 4 łyżki zarodków pszennych
> sól
> ostra papryka
> olej rzepakowy



Nasiona dyni prażymy na rozgrzanej suchej patelni, mieszając od czasu do czasu, aż do momentu kiedy zaczną "strzelać" a po domu rozejdzie się niesamowity zapach. Szklankę płatków - koniecznie błyskawicznych i koniecznie owsianych - zalewamy gorącom wodą, tak aby wody było około centymetr ponad powierzchnie płatków. Selera, największego jakiego uda nam się znaleźć, obieramy i trzemy na tarce o grubych oczkach. Posiekane byle jak nasiona dyni, starty seler, płatki owsiane, zarodki i przyprawy mieszamy dokładnie i pozostawiamy na kwadrans aby odpoczęły. Na patelni rozgrzewamy dosyć sporo oleju, z masy formujemy płaskie, niezbyt duże kotleciki, i smażymy z dwóch stron na złocisty kolor. Upieczone odsączamy z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. Idealne na ciepło do obiadu ale mogą tez wylądować między dwoma kawałkami pieczywa :)

8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Wasze kotleciki wspaniale wyglądają i zachęcają do spróbowania. Niestety nie wiem czy na mojej super-hiper patelni nie przywrą i ze złości nie wywalę reszty do kosza.

michu

pieczokas pisze...

michu tylko patelni nie wywalaj! :D

Zwegowani.pl pisze...

uwielbiam dynię pod każdą postacią. a placki wyglądają bardzo smakowicie! :)
pozdrawiamy, Ally & MiC

Anonimowy pisze...

Kotleciki z powodzeniem robią się i pomimo obaw nie przywierają:). Skład trochę zmieniony bo są płatki, marchew, seler, cebula, zielenina ale brakuje dyni. Spróbujcie :).

michu

azzahar pisze...

To mówisz, że seler jest jadalny? Chyba potrzebuję więcej dowodów, żeby sprobować:P Na razie udało mi się uwierzyć, że jest pijalny.

pieczokas pisze...

jak najbardziej jadalny :D

Anonimowy pisze...

Czy płatki muszą być bardzo miękkie? Niestety nie mam błyskawicznych i będę musiała kombinować ze zwykłymi.

marja pisze...

Anonimie drogi, jeżeli robisz ze zwykłymi to trzeba je ugotować, najlepiej na taki nie za rzadki klajster, bo to one właśnie sklejają wszystkie składniki razem