sobota, 15 listopada 2008

>> korzenne ciasto z jabłkami i okarom


Jestem wielką fanka domowego tofu ( ogólnie tofu - nie musi być domowe ważne żeby było i nadawało się do zjedzenia) i w ogóle wszelkiego użycia soji w kuchni, ale sytuacja ostatnimi czasy zaczyna być dramatyczna. Tak to okara powstrzymuje mnie od wytwarzania większej ilości tofu (a zarazem jeszcze większej ilości jej samej) Czasami nawet zastanawiam się nad założeniem restauracji lub jadłodajni której specjalnością byłyby dania z okary, albo ogłoszeń w gazecie i na ulicach, że: oto maja państwo wspaniałą okazje zdobycia okary! gratis!! W poszukiwaniu ratunku w sieci znalazłam Okara Mountain którego to autorka walczy ze swoją góra okary...
W oko mi się rzucił przepis na ciasto z jabłkami - bo pora jabłkowa, oto on po nieznacznych modyfikacjach:

mokre:
> 2 szklanki duszonych jabłek ( mogą byc takie ze sklepu na szarlotkę a mogą być domowej produkcji)
> szklanka oleju słonecznikowego
> szklanka okary
> 1 i 1/2 szklanki cukru
> 2 łyżeczki sody
> cukier waniliowy

suche:
> 4 szklanki mąki pszennej
> szklanka mąki pszennej razowej
> 2 łyżeczki cynamonu
> 2 łyżeczki curry
> łyżeczka startego imbiru
> szczypta soli
> szklanka orzechów
> 1 i 1/2 szklanki rodzynek

Przyprawę do pierników, która by tu idealnie pasowała gdyby tylko udało mi się ją znaleźć gdzieś w kuchni, zastąpiłam mieszanką egzotyczną - z cynamonu, curry i imbiru :) Mokre składniki mieszamy dokładnie w jednej misce, a suche w drugiej - nie wiem czy ma to znaczący wpływ na ciasto, ale zastosowałam się do polecenia :) Następnie łączymy wszystko dokładnie, masa powinna być dosyć spójna. Przekładamy do natłuszczonej blachy ( a właściwie blach bo masy wychodzi naprawdę pokaźną ilość) i pieczemy w rozgrzanym do 200 stopni piekarniku przez około 20 do 30 minut.
Niesamowicie smakuje na ciepło razem z lodami, ale broni się też po wystygnięciu, a nawet jako drugie śniadanie :)


poniedziałek, 3 listopada 2008

>> śniadanie z bobskim :)

>> tofu ze szpinakiem, pieczarkami i sobą


Tak, trochę ostatnio zaniedbałyśmy nasze wegetariańsko. Ale to że nie pojawiają się nowe posty absolutnie nie znaczy że przestałyśmy jeśc :)
Oto przepis na tofu ze szpinakiem, pieczarkami i sobą, zainspirowane przepisem na otsu. Właściwe otsu to danie z gryczanego makaronu (soba), tofu i zielonego ogórka, cebulek, świeżej kolendry i sezamu, na zimno. Moje danie raczej na ciepło jest, choc na zimno pewnie tez było by dobre

> 200 gram tofu
> sos sojowo-grzybowy
> olej sezamowy
> oliwa
> średniej wielkości fioletowa cebula
> 30 deko szpinaku
> 35 deko pieczarek
> 4 porcje makaronu soba


Dzień wcześniej tofu kroimy w małe trójkąty i marynujemy w zalewie z sosu (tradycyjnie już) sojowo-grzybowego i oleju sezamowego. Tofu smażymy na gorącej oliwie, aż do momentu kiedy będzie miało delikatnie chrupiącą skórkę, odsączamy z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. Sobę gotujemy według przepisu na opakowaniu. Na rozgrzanej patelni dusimy cebulę i pieczarki następnie dodajemy szpinak i sos sojowy, na samym końcu kiedy warzywa będą już miękkie dodajemy tofu. Na talerze najpierw nakładamy makaron a następnie warzywa i tofu.

wtorek, 28 października 2008

>> zupa krem z pora


Zupa na jesienne zło

> pęczek włoszczyzny (bez kapusty)
> 2 duże pory
> pół szklanki mleka
> 3 łyżki mąki
> łyżeczka curry
> parę liści laurowych
> ziele angielskie
> świeża natka pietruszki
> sól pieprz

na grzanki:
> czerstwy chleb
> oliwa

Warzywa myjemy, kroimy byle jak i wrzucamy do gara z liśćmi laurowymi i zielem angielskim, zalewamy wodą i gotujemy do miękkości. Ugotowane warzywa miksujemy na możliwie gładką konsystencję, łączymy z bulionem warzywnym i zabielamy mlekiem z mąką (najlepiej wlewać przez sitko, żeby nie porobiły się grudki). Zupę doprawiamy, serwujemy z grzankami i posiekaną natką.

sobota, 18 października 2008

>> tofucznica z pieczarkami

Nigdy do tej pory nie jadłyśmy tofucznicy i nie bardzo byłam przekonana do tego pomysłu właściwie nie wiem czemu...bo wyszła przepyszna, smakowo powala na kolana, może to zasługa curry? a może to to domowe tofu? a może sama nie wiem...

> ok 25 deko pieczarek
> 2 małe fioletowe cebulki
> 250 do 300 gramów tofu
> oliwa
> curry
> sól
> pieprz ziołowy
> sos sojowo grzybowy
> olej sezamowy

Cebulki siekamy drobno i wrzucamy na rozgrzaną oliwę kiedy już delikatnie się zrumienią dodajemy pokrojone w cienkie plasterki pieczarki i dusimy. Tofu rozdrabniamy widelcem, wrzucamy na patelnię, dodajemy odrobinę sosu sojowego i oleju sezamowego, łyżeczkę curry, sól, pieprz. Mieszamy wszystko dokładnie, podajemy razem z grzankami.

>> makaron z brokułami


Jeden z moich ulubionych sposobów na szybki makaron. Z brokułami ostrą papryką i pomidorami idealnie nadaje się na chłodniejsze ostatnio dni. Kiedy robiłam go pierwszy raz ciarki mi po plecach przeszły, bo zapach czosnku i papryki na gorącej oliwie makabrycznie przypominał mi jedzonego w dzieciństwie pieczonego kurczaka... na szczęście brokuł go w smaku ani naturze swojej nie przypomina :)

> brokuły - paczkę mrożonych bądź 2 świeże
> 5 ząbków czosnku
> 2 puszki pokrojonych pomidorów
> oliwa
> ostra papryka
> sól
> makaron pełno ziarnisty średniego kalibru

Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie. Podzielony na różyczki brokuł blanszujemy, nadgniecione ząbki czosnku w skorupkach wrzucamy na zimną oliwę, gdy lekko się rozgrzeje dodajemy ostra paprykę - wedle uznania i możliwości, my dodajemy tak około 2 łyżek. Kiedy olej jest już mocno rozgrzany wrzucamy brokuły i mieszamy, tak aby ostry sos dostał się między "kwiatuszki" brokuła, dodajemy pomidory, dusimy wszystko jeszcze do 5 minut. Ważne jest aby brokuł nie był zbyt długo poddawany obróbce cieplnej, bo zrobi się z niego zielona maź i uciekną wszystkie witaminy.

czwartek, 16 października 2008

>> warzywne ciasteczka z okary

Okara nazywana także unohana lub kirazu to produkt uboczny z produkcji mleka sojowego, czyli ugotowane, bardzo drobno zmielone ziarna soi. Z 350 gramów ziarna soi uzyskałam około 3 szklanek okary. Ma ona 9 razy więcej protein i 32 razy więcej błonnika niż tofu... Można ją wykorzystać do kotletów, zup, zapiekanek, ciast, co nam tylko fantazja lub sieć podpowie :) mi bardzo spodobał się przepis SusanV na okara "crab" cakes. Po nieznacznym uproszczeniu i powiększeniu proporcji, wygląda on mniej więcej tak:

> 3 szklanki okary
> szklanka płatków owsianych
> mały seler
> 2 pietruszki
> 4 marchewki
> 2 czerwone papryki
> 2 czerwone cebule
> natka pietruszki
> pieprz ziołowy
> sól
> sos sojowo grzybowy

Wszystkie warzywa oprócz cebuli trzemy na grubej tarce, cebulę drobno siekamy. Wrzucamy wszystkie warzywa na rozgrzaną suchą patelnię i dusimy przez 5 do 10 minut. Okarę, warzywa i płatki owsiane, natkę pietruszki i przyprawy mieszamy, zostawiamy na około 15 minut aby sobie "odpoczęły". Z masy warzywno okarowej formujemy coś na kształt ciasteczek (o średnicy 5 centymetrów) i układamy je na blasze wyłożonej pergaminem, pieczemy w temperaturze 180 stopni po piętnaście minut z każdej strony. Mogą być na ciepło lub na zimno, solo, lub z sosem, w kanapkach, lub dodatek do sałatek...

>> sojonez

Jako że ostatnio zrobiłyśmy całkiem sporo mleka sojowego, pomyślałam że może by tak zrobić sojonez. Doskonały przepis na majonez z mleka sojowego autorstwa moli monster znalazłam na puszce. Wyszedł wspaniały, o smaku zupełnie majonezowym ale bez majonezowej ciężkości, sprawdza się na chlebie, w sałatkach, oraz jako składnik sosików :)

> szklana mleka sojowego
> łyżka octu
> łyżka musztardy
> 2 szklanki oleju
> sól
> pieprz ziołowy

Mleko sojowe wraz z octem i przyprawami miksujemy, po chwili mleko nabiera konsystencji rzadkiej piany wtedy dodajemy musztardę ciągle miksując. Po około 10 minutach ciągle miksując zaczynamy dodawać olej, należy go lać bardzo powoli, bardzo cienkim "ciurkiem". Miksujemy jeszcze około 15 minut, powinien nabrać konsystencji nieco lżejszej niż majonez, gotowy schładzamy w lodówce.

poniedziałek, 13 października 2008

>> mleko sojowe i tofu

Przemieniłam się w sojową krowę, produkując całkiem pokaźne ilości mleka sojowego, a przy okazji okary i tofu. Za pierwszym razem korzystając z przepisu kuchareczki, przy robieniu tofu użyłam soku z cytryn, dzięki czemu tofu zyskało bardzo cytrynowy smak... co nie do końca było tym czego chciałam. Postanowiłam więc poszperać w necie i na półce z książkami, i poszukać jakiś wskazówek. Zachowując proporcje Kuchareczki co do wody i soi, według przepisu na tofu z "Odnowy na talerzu" postanowiłam użyć soli gorzkiej zamiast soku z cytryn, oraz śladem Lolo z VeganYumYum namoczoną soję pozbawiłam łupinek (trochę pracochłonne ale myślę że warto).

finalna wersja przepisu na tofu:

> 350 gram soi
> 10 gram gorzkiej soli
> woda

Soję płuczemy i namaczamy dzień wcześniej, tak aby moczyła się minimum 12 godzin. Namoczoną płuczemy i łuskamy (łuskając ręcznie, jedząc śniadanie, pijąc herbaty i wyglądając przez okno zajęło nam to około półtorej godziny) następnie dolewamy do niej 3 szklanki wody i miksujemy, na gładką masę.

W między czasie w dużym garnku zagotowujemy 10 szklanek wody, gdy zawrzy wlewamy do niej masę ze zmiksowanej soi i wody, gotujemy na wolnym ogniu. Kiedy podniesie się piana z wrzenia skrapiamy ja zimną woda aż opadnie, powtarzamy trzykrotnie, po czym zdejmujemy z ognia. Przecedzamy przez sito wyłożone gazą bądź tetrą. To co zostanie na sicie to okara, a to co w garnku to mleko :)



Mleko na tofu zagotowujemy, w drugim garnku przygotowujemy roztwór z soli gorzkiej (można dostać w aptece, podobno doskonały środek przeczyszczający, hihi) i szklanki letniej wody. Gorące mleko o temperaturze ok. 85 stopni wlewamy do garnka z roztworem i zostawiamy w spokoju przez 5 minut, nie mieszamy nie trzęsiemy tylko patrzymy, albo i nie. W garnku powinna powstać serwatka i twarożek tofu. Tofu przekładamy na sito wyłożone gazą, odsączamy z nadmiaru wody a następnie obciążamy, na przykład naczyniem z wodą, po godzinie jest gotowe twarde tofu , jeżeli chcemy aby tofu było bardziej miękkie zostawiamy pod obciążeniem krócej.


Więcej zdjęć z przebiegu procesu robienia tofu dorzucę w ciągu weekendu kiedy to znowu będę je znowu robić :)

sobota, 11 października 2008

>> cukinki duszone

Kolejny z pestowych przepisów, takie niezwykle proste i zarazem niezwykle wykwintne danie na późne lato - jesień, bardzo warzywne i aromatyczne. Pasuje do kaszy lub brązowego makaronu, ale równie dobre jest z razowcem lub czapati.

> 3 cukinie
> 2 czerwone cebule
> 3 marchewki
> 2 pietruszki
> papryka
> 5 ząbków czosnku
> pasata (pomidorowa)
> pieprz ziołowy
> papryka ostra
> oregano
> estragon
> bulionu warzywnego (taki z kostki albo uprzedni ugotowany)


Cebulę kroimy w kostkę i wrzucamy na oliwę, po chwili dodajemy pokrojone w plasterki marchewki, pietruszki oraz papryki. Dusimy wszystko przez minut parę na lekkim ogniu, następnie dodajemy cukinie, powinny być takie dosyć szczupłe i w całości, ale mogą byc tez troszkę większe przekrojone w zdłurz, jak widać na zjeciach ;) Wszystko zalewamy bulinem warzywnym, tak aby warzywa były lekko przykryte, przyprawiamy sola i pieprzem. Dusimy wszystko aż do momentu gdy wszystko będzie miękkie ale ciągle jedrne, wtedy dololweamy pasatę, oregano i estragon, dusimy jeszcze 3 minuty... i juz jest :)

:3

czwartek, 9 października 2008

>> tak zwana szybka kanapka

rocket tofu sammich :)


Kanapka z rukolą, smażonym tofu i pomidorem na chlebie razowym :) powstała pod wpływem pewnego przepisu na tofu sandwicha na VeganYumYum.

> chleb razowy
> pomidor
> rukola
> tofu
> sos sojowo - grzybowy
> olej sezamowy
> oliwa

Tofu kroimy w dosyć cienkie plastry, marynujemy w mieszance sosu sojowego z odrobiną oleju sezamowego(marynujemy minimum pół godziny, a najlepiej na cała noc). Chleb opiekamy w tosterze albo piekarniku, w tym czasie smażymy tofu na gorącej oliwie, tak aby miało delikatnie spieczoną skórkę. Na opieczony chlebek kładziemy sporą garść rukoli, gorące tofu i pomidora oraz jeszcze jedną kromkę opieczonego chleba,kroimy po skosie (bo tak smakuje lepiej) zjadamy....

niedziela, 5 października 2008

>> warzywka pieczone

Jakoś mi ostatnio wpadły w oko dwa selery przycupnięte na szafce i pomyślałam sobie że może by tak zrobić coś prostego i selerowatego. Aby wydobyć z nich głębie i możliwości postanowiłam go upiec - dla towarzystwa z marchewkami.


> 2 selery, małe takie
> 3 marchewki
> oliwa
> oregano
> estragon
> pieprz ziołowy
> sól

Selera i marchewkę obieramy i kroimy w duże plastry, maczamy w miksturze z oliwy i przypraw i wkładamy do gorącego piekarnika na 20 do 30 minut. Esencja smaku, doskonałe zarówno na ciepło jak i na zimno.


>> supersojburger


Jak już wspomniałam zaczęły się zajęcia i pół dnia spędzamy w szkole. W zamian za późne i długie śniadania, czasem pracochłonne obiady pojawi się ( mamy taką nadzieję) więcej wartościowych śniadań - też takich które można ze sobą zabrac do szkoły, szybkich obiadów... zresztą zobaczymy jak wyjdzie to w praktyce :) Na razie przetestowałyśmy supersojburgera:

> bułka pełno ziarnista ( w tym wypadku kornelka )
> pomidor
> ser żółty
> świeży szpinak
> kotlet sojowy
> majonez
> musztarda

Musztardę i majonez mieszamy w proporcjach pół na pół. Przekrojoną bułkę opiekamy lekko w piekarniku lub tosterze, smarujemy cieniutką warstwą sosiku musztardowo - majonezowego, na to kładziemy plaster sera żółtego. Kotleta przekrojonego wzdłuż (tak aby nie był za gruby) kładziemy na ser, na to kapkę sosiku, kilka liści świeżego szpinaku i plastry pomidora. I tadam! mamy super bułę z kotletem, warzywkami i serem :)

Kotlety sojowe zrobiłyśmy w większej ilości na obiad dzień wcześniej tak żeby miec "materiał" do burgerów. Przepis jest to trochę pracochłonny ale myślę, że warto, bo są znakomite:

> szklanka soi
> 1 jajko
> łyżka mąki ziemniaczanej
> mała cebulka
> natka pietruszki
> olej
> sól, pieprz
> cząber albo kminek

Soję namaczamy dzień wcześniej z odrobiną cząbru lub kminku, przynajmniej 12h. Po czym gotujemy w wodzie w której się moczyła do miękkości - ok. 1 godziny, odcedzamy odlewając sobie trochę wody z gotowania. Cebulkę siekamy i złocimy na gorącym tłuszczu, natkę siekamy. Soję miksujemy, dodajemy jajko, cebulkę, natkę, mąkę i przyprawy. Jeżeli masa jest za gęsta możemy dolać trochę wody z gotowania do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Lepimy kotlety i obtaczamy w bułce tartej, smażymy na dobrze rozgrzanym oleju.

sobota, 4 października 2008

>> tłuczone ziemnioki w skorupkach :)

Smashed potatoes


Przepis pochodzi z pewnej amerykańskiej książki kucharskiej dla dzieci - naszej ulubionej przez długi czas. Jest to właściwie purée z ziemniaków w skórce, a że cała rodzina przepada zarówno za dobrym purée jak i ziemniakami w mundurkach jest to idealne dopełnienie obiadu.

> ziemniaki
> 2 małe cebule
> oliwa
> 2 łyżki masła
> ok. 3 - 4 łyżek mleka lub śmietany
> sól
> pieprz ziołowy

Ziemniaki myjemy bardzo dokładnie - właściwie szorujemy szczotką, kroimy na połowę i gotujemy w posolonej wodzie. Cebulę kroimy drobno i wrzucamy na gorącą oliwę, smarzymy aż stanie się złocista z przypieczonymi brzegami. Kiedy ziemniaki będą miękkie odcedzamy je dokładnie i odparowujemy, dodajemy masło, mleko i pieprz ziołowy. Ubijamy je dosyc dokładnie, dodajemy cebulkę. Najlepsze są mocno doprawione pieprzem ziołowym i szybko podane na stół.

czwartek, 2 października 2008

>> pleśniak


W środę zaczęły się zajęcia i w tym całym zamieszaniu szkolno - końcowo wakacyjnym nie bardzo był czas żeby siedzieć przed kompem, wiec nazbierało się trochę przepisów i zdjęć z poprzedniego tygodnia .... Najpierw był pleśniak. Jako że robiłyśmy powidła śliwkowe, wpadłam na pomysł aby zrobić jakieś ciasto z powidłami. Padło na pleśniak bo taki dobry, taki prosty i tani, i tak łądnie się nazywa, i chyba sto lat temu robiłam je ostatnio.

ciasto:
> 3 szklanki mąki
> 1/2 szklanki cukru
> 1 kostka margaryny
> 5 żółtek
> 3 łyżeczki proszku do pieczenia
> 2 łyżki kakao

> powidła śliwkowe

bezo - piana:
> 5 białek
> 1 szklanka cukru

Mąkę siekamy z tłuszczem, dodając cukier, żółtka i proszek do pieczenia. Szybko zagniatamy ciasto, dzielimy je na pół, a jedna z połówek jeszcze na pół, do jednej z mniejszych dodajemy kakao, wkładamy wszystkie części na pół godziny do zamrażalnika.
Największą częścią ciasta wykładamy blachę (posmarowaną tłuszczem i wysypaną tartą bułką lub mąką razową) na grubość ok. 1/2 cm, na to kładziemy powidła (ilość według uznania), na to ścieramy kakaową część ciasta. Białka ubijamy z cukrem na gładką, błyszczącą, "twardą" pianę, którą wykładamy na już ułożone warstwy, na końcu ścieramy ostatnią część ciasta. Pieczemy w 180 stopniach na ciemnozłoty kolor.
Dobra też jest opcje z dżemem z czarnych porzeczek, ważne aby dżem był lekko kwaskowy bo inaczej wyjdzie straszny ulepek.

niedziela, 28 września 2008

>> pierogi z kapustą i grzybami


Postanowiłyśmy skorzystać z ostatniego wakacyjnego piątku i zrobić pierogi. W roli szefa kuchni wystąpiła ciociobabcia Ałła, bez niej pewnie praca nie poszła by tak gładko :)

farsz:
> 2 kilo kapusty kiszonej
> ok. 30 deko suszonych grzybów
> 3 cebule
> sól
> pieprz
> olej bądź oliwa

ciasto:
> kilo białej mąki
> gorąca woda
> maksymalnie pół szklanki oleju
> szczypta soli

do polania:
> cebule
> masło roślinne

Grzyby namaczamy wcześniej w ciepłej wodzie, później gotujemy do miękkości. Cebulę siekamy i wrzucamy na gorący olej, do podduszonej dodajemy posiekaną drobno i wypłukaną - jeżeli bardzo kwaśna - kapustę. Grzybki pokrojone w drobną kostkę i wywar z gotowania dodajemy do kapusty i dusimy aż wszystko będzie miękkie. Doprawiamy.

Ciasto wyrabiamy na stolnicy na gładką i elastyczną masę. Dzielimy na kilka części i przykrywamy ściereczką żeby nie wyschło. Formujemy z ciasta kuleczki (2cm), wałkujemy, powstałe placuszki nadziewamy farszem, zalepiamy.


Gotujemy w osolonej wodzie 5 minut od wypłynięcia, polewamy roztopiony masłem z uduszoną cebulką. Najlepsze są odgrzane na patelni z przypieczoną złotą skorupką :)

>> kiełki, kiełki, kiełki

W końcu udało nam się wyhodować kiełki (soczewicy) :D



piątek, 26 września 2008

>> tofu w pomidorach


Jakoś tak ostatnio nie chciało nam się ani jeść ani gotować obiadu, postanowiłyśmy zrobić tofu w pomidorach i panzanellę.

> 150 gramów twardego tofu
> sos sojowo - grzybowy
> olej sezamowy
> oliwa
> 3 pomidory
> 3 - 4 ząbki czosnku
> cebula średniej wielkości
> pieprz czarny


Tofu kroimy w kostkę i zalewamy sosem sojowym z odrobina oleju sezamowego. Lekko zmiażdżone ząbki czosnku w łupinkach wrzucamy na zimna oliwę, po chwili dodajemy posiekana cebulę. Gdy cebula się zeszkli wrzucamy tofu, doprawiamy sosem sojowym i pieprzem. Na samym końcu dodajemy obrane ze skóry i pokrojone pomidory, dusimy wszystko razem aż pomidory puszczą sok. Najlepsze z czarnym chlebem albo pitą.

W połączeniu z panzanellą wyglada jak jakieś pomidorowe święto brązowej kostki :)

>> panzanella

Toskańska sałatka chlebowa


Przykleiła mi się do oka ta sałatka podczas oglądania smitten kitchen i nie dawała mi spokoju. To też kiedy tylko zobaczyłam, że trochę zbyt dużo czerstwego chleba jest w domu postanowiłam wypróbowac przepis.

> 5 kromek czerstwego ciemnego pieczywa
> oliwa
> sól
> 2 duże pomidory
> długi ogórek
> 2 papryki, jedna czerwona, druga żółta
> pół czerwonej cebuli
> łyżka kaparów
> bazylia

sos winegret:
> 2 ząbki czosnku
> 2 łyżeczki musztardy
> 2 łyżki octu winnego
> czarny pieprz
> sól
> ok 1/3 szklanki oliwy

Chleb kroimy w kostkę i wrzucamy na rozgrzaną osoloną oliwę, mieszamy od czasu do czasu, czekając aż się zarumieni.
Przygotowujemy sos, mieszając roztarty z solą czosnek, musztardę, pieprz, ocet i oliwę.
Paprykę, pomidory i ogórki kroimy w kostkę, cebule w pół plasterki. Dodajemy kapary, chleb i polewamy sosikiem, posypujemy bazylią. Podajemy zanim z chleba zrobi się ciapa :)

>> sernik pomarańczowo czekoladowy

Orange Chocolate Cheesecake


Sernik wystąpił w roli Halucynowego Tortu Urodzinowego, po przygodach z różowym biszkoptem kilka tygodni temu naprawdę nie bardzo chciało mi się piec jakiś tort - tort. Chociaż sama jestem zwolenniczką klasycznego cheesecake'u w Polszy nazywanego sernikiem amerykańskim z kolei w Stanach neapolitańskim, to z powodu wyjątkowej okazji postanowiłam zrobic coś innego. Przepis znalazłam na that's my home recipes, pośród całej bandy innych cheesecaków ten najbardziej mi się spodobał. Po spolszczeniu i zredukowaniu ilości cukru wygląda to tak:

spód:
> ok. dwóch szklanek pokruszonych w drobny mak herbatników
> 6 łyżek stopionego masła

masa:
> niecały kilogram kremowego serka ( użyłam 7 opakowań takiego z Piątnicy )
> pół szklanki cukru + wanilia
> szklanka śmietany
> 4 jajka
> 10 cząstek białej czekolady

polewa:
> szklanka śmietany
> 2 łyżki cukru
> wanilia
> olejek pomarańczowy
> 2 puszki mandarynek w soku własnym

Masą powstałą z pokruszonych herbatników i masła wykładamy dno formy/blachy i pieczemy przez 10 minut w temperaturze 180 stopni, następnie studzimy.

Ser, cukier, wanilię, jajka i śmietanę ubijamy na gładką masę, dodajemy roztopioną czekoladę. Masę wykładamy na upieczony spód i pieczemy przez godzinę do godziny z kwadransem w temperaturze 180 stopni. Studzimy do temperatury pokojowej.

Łączymy śmietanę, cukier, wanilię i łyżeczkę olejku pomarańczowego. Wylewamy na wierzch ciasta i zapiekamy przez ok.10 minut w temperaturze 220 stopni.

Po wyjęciu i ostudzeniu na wierzchu układamy odsączone mandarynki, wkładamy do lodówki szczelnie zapakowane, powinno tam pozostac przez conajmniej 4 godziny.

r o z p u s t a

piątek, 19 września 2008

>> kukurydza


Proste i pyszne. Smak dzieciństwa :)

> 3 kukurydze
> szczypta soli
> troszeczkę masła

Kukurydzę wrzucamy do posolonej wody i gotujemy do miękkości, trzeba sprawdzać co jakiś czas bo różnie to bywa z tymi kukurydzami, niektóre są dobre po 10 minutach inne po 40. Kiedy są już odpowiednio miękkie wyciągamy z wody, osuszamy podajemy z odrobiną masła. Może być podana jako część obiadu, może być solo.


sobota, 13 września 2008

>> makaron ze szpinakiem i niebieskim serem

Danie powstało w wyniku mutacji innego szpinakowego makaronu, ta wersja zawiera kremowy sos o wyraźnym pikantnym smaku sera pleśniowego który dopełnia smak czarnego pieprzu.

Potrzebujesz:
> paczkę pełnoziarnistego makaronu, świderków bądź muszelek
> paczkę mrożonego szpinaku ( 450 g )
> 4 cząstki czosnku
> 100 do 200 gram niebieskiego sera pleśniowego
> 4 czubate łyżki 18 % śmietany
> pieprz czarny
> sól
> oliwa

Makaron gotujemy w osolonej wodzie, al dente. Szpinak rozmrażamy i odsączamy zbędną ilość wody. Czosnek drobno siekamy i wrzucamy na zimna oliwę, w momencie w którym czosnek zacznie pachnieć dodajemy szpinak, dusimy przez chwilę. Ser kroimy w kostkę i wrzucamy do szpinaku, gdy się rozpuści dodajemy śmietanę, sporo pieprz i sól. Ugotowany makaron mieszamy z sosem. Gotowe.

>> goffry biszkoptowe


Przepis pochodzi z instrukcji obsługi gofrownicy, jednak do tej pory jakoś nie chciało mi się go wypróbować. Wyszły najlepsze ze wszystkich do tej pory :)

Potrzebujesz :
> 5 jajek
> 5 łyżek wody
> 1oo gram cukru
> 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
> 150 gram mąki

Żółtka ubijamy z cukrem, dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i wodę. Białka ubić na sztywną piane i delikatnie wymieszać z przygotowana masą. Nakładamy do rozgrzanej gofrownicy i pieczemy na ciemno zloty kolor. My zjadłyśmy z bitą śmietaną i brzoskwinkami z zaprzyjaźnionego ogrodu.