
W środę zaczęły się zajęcia i w tym całym zamieszaniu szkolno - końcowo wakacyjnym nie bardzo był czas żeby siedzieć przed kompem, wiec nazbierało się trochę przepisów i zdjęć z poprzedniego tygodnia .... Najpierw był pleśniak. Jako że robiłyśmy powidła śliwkowe, wpadłam na pomysł aby zrobić jakieś ciasto z powidłami. Padło na pleśniak bo taki dobry, taki prosty i tani, i tak łądnie się nazywa, i chyba sto lat temu robiłam je ostatnio.
ciasto:
> 3 szklanki mąki
> 1/2 szklanki cukru
> 1 kostka margaryny
> 5 żółtek
> 3 łyżeczki proszku do pieczenia
> 2 łyżki kakao
> powidła śliwkowe
bezo - piana:
> 5 białek
> 1 szklanka cukru
Mąkę siekamy z tłuszczem, dodając cukier, żółtka i proszek do pieczenia. Szybko zagniatamy ciasto, dzielimy je na pół, a jedna z połówek jeszcze na pół, do jednej z mniejszych dodajemy kakao, wkładamy wszystkie części na pół godziny do zamrażalnika.
Największą częścią ciasta wykładamy blachę (posmarowaną tłuszczem i wysypaną tartą bułką lub mąką razową) na grubość ok. 1/2 cm, na to kładziemy powidła (ilość według uznania), na to ścieramy kakaową część ciasta. Białka ubijamy z cukrem na gładką, błyszczącą, "twardą" pianę, którą wykładamy na już ułożone warstwy, na końcu ścieramy ostatnią część ciasta. Pieczemy w 180 stopniach na ciemnozłoty kolor.
Dobra też jest opcje z dżemem z czarnych porzeczek, ważne aby dżem był lekko kwaskowy bo inaczej wyjdzie straszny ulepek.




























